• Wpisów:19
  • Średnio co: 91 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 21:03
  • Licznik odwiedzin:959 / 1835 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Co wy na tą piosenkę ??
 

 
Nie zawsze żyję dobrze, bo żyję chwilą
W momencie upadku oddaję hołd swoim czynom
To się staje w sekundzie, nie jest godziną
(...)
Wciąż żyję szybko i nie patrzę na zakręty
Tak często się gubię i wypuszczam z rąk szczęście
Lata mijają, a ja wciąż na ustach z pieśnią
Bliscy się dziwią i drżą o moją przyszłość
Blizny z przeszłości powinny otwierać oczy
A ja jestem ślepcem, który stąpa po cienkim lodzie
Chcę wiedzieć więcej i uwolnić się od pokus
(...)
Jestem jedynie człowiekiem, cały czas popełniam błędy
Wielu odpuściło i dało sobie spokój
Ja proszę o drugą szansę, bądź na każdym kroku...
 

 
Lubisz mnie?”

On powiedział „nie”.

Myślisz ze jestem ładna? – zapytała.

Znowu powiedział „nie”.
Zapytała wiec jeszcze raz:

” Jestem w twoim sercu?”

Powiedział „nie”.

Na koniec się zapytała: „Jakbym

odeszła, to byś płakał za mną?”

Powiedział, ze „nie”.

Smutne – pomyślała i odeszła.

Złapał ja za rękę i powiedział: „Nie

lubię Cię, kocham Cię. Dla

mnie nie jesteś ładna, tylko

piękna.Nie jesteś w moim

sercu, jesteś moim sercem.

Nie płakałbym za Tobą, tylko

umarłbym z tęsknoty.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
to prawdziwie kocha, ten nie troszczy się o nagrodę za swą miłość, lecz tylko o to, by kochać coraz lepiej.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥


W chwili, gdy poczujesz w sercu miłość i doświadczysz jej głębi,odkryjesz, że dla ciebie świat nie jest już taki sam, jaki był do tejpory.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Miłość jest męką, brak miłości śmiercią.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Niedojrzała miłość mówi: Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję. Dojrzała miłość mówi: Potrzebuję cię, ponieważ cię kocham.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Miłość nie krzywdzi naumyślnie.
Miłość zawsze przeprasza.
Miłość zawsze wybacza.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥


Jeśli trzymasz miłość zbyt słabo, odleci. Jeśli ją ściśniesz za mocno, umrze.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Co to jest miłość ? To spacerpodczas bardzo drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie, idzie i dopieropo pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głebi serca..


♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Jeżeli kochasz czas zawsze odnajdziesz nie mając nawet ani jednej chwili.


♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

miłość trzeba budować, odkryć ją to za mało.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Żadna wielka miłośćnie umiera do końca. Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamykać wnajciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza -wie, jak przeżyć.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Łatwiej zakochać się, nie kochając, niż odkochać, kiedy się kocha.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Nikt nie wydaje się bardziej obcy niż ktoś, kogo się kiedyś kochało

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥






MIŁOŚĆ-6 liter które tak bardzo bolą..
 

 
A wam jak się podoba?? Dla mnie bomba
 

 
Nie wierzę w nic, oprócz bicia naszych serc.
 

 
Czytając komentarze wbijam sobie nieliczną ilość noży w plecy, to tak jak bym sama zabijała się od środka. Na szczęście wyłączając portale internetowe owe noże wypadają jak zapałki, wracam do świata znajomych, przyjaciół, rodziny i zycia prywatnego. To dziwne, może i chciałabym połączyć te dwa środowiska -ale się nie da, nie da się, bo ludzie mi na to nie pozwalają. Im więcej negatywnych komantarzy, tym większą mam chęć stworzenia prowokacji, by owych komentarzy było jeszcze więcej - bo uczucie, gdy te "noże" wypadają i wiesz, ze wszystko po tobie po jakimś czasie spływa jest niezwalająco przyjemnie- zdajesz sobie sprawe, że stajesz się silniejsza, że w życiu tacy ludzie ci nie przeszkodzą
 

 
była sobie niewidoma dziewczyna, która nienawidziła siebie tylko dlatego, że była niewidoma. nienawidziła wszystkich oprócz swojego kochającego chłopaka. zawsze był przy niej. mówiła, że gdyby tylko mogła zobaczyć świat wyszłaby za niego za mąż. pewnego dnia ktoś podarował jej nowe oczy. dzięki nim mogła już wszystko widzieć. chłopak zapytał 'skoro teraz wszystko widzisz wyjdziesz za mnie?'. dziewczyna była zszokowana kiedy zobaczyła, że jej chłopak także był niewidomy i odmówiła wyjścia za niego za mąż. chłopak odszedł rozdarty na kawałki. po jakimś czasie wysłał jej list o treści 'TYLKO DBAJ O MOJE OCZY KOCHANIE'.
 

 
Była sobie pewna dziewczyna i chłopak. Wpadli na pomysł żeby zrobić motorem rundkę po mieście jednak mieli tylko jeden kask ale to było im obojętne, wiec pojechali. Czuli na swojej skórze lekki powiew wiatru.W pewnym momencie dziewczyna zauważyła że jej chłopak jedzie coraz szybciej. Licznik wykazywał 180km/h. Poprosiła go żeby zwolnił bo się boi.Chłopak powiedział: ''ściągnij mi kask i załóż go sobie, przytul się do mnie i powiedz ze mnie kochasz'' dziewczyna zrobiła wszystko o co prosił. Następnego dnia w gazecie pisało: Śmiertelny wypadek.Dwoje młodych ludzi uderzyło z prędkością 180km/h w samochód. Tylko jedna osoba przeżyła. Dla jasności przeżyła tylko dziewczyna. W trakcie jazdy chłopak zauważył ze hamulce nie działają i dlatego kazał założyć jej kask, przytulic się do niego i powiedzieć ze go kocha. Uratował swojej ukochanej życie. :'
 

 
Proszę to jestem ja
 

 
Spałam dość długo , gdzieś do 100 . Kiedy obudziłam się on już nie spał , leżał koło mnie i bawił się moimi włosami .
- Cześć kochanie , wyspałaś się ?
Uśmiechnęłam się delikatnie .
- Oczywiście a ty ...
Chciałam dokończyć ale nie zdążyłam . Przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować . Próbowałam złapać jakieś ciuchy i się ubrać , lecz nie wyszło mi to . Czekałam aż przestanie .
- Widzę , że muszę mieć od pana pozwolenie na ubranie się .
Uśmiechnął się i odsunął .
- Dziękuję .
Szybko włożyłam wczorajsze ciuchy i usiadłam by zawiązać sznurowadła od butów .
- Muszę iść do domu ...
Posmutniał od razu .
- Chodź ze mną .
- Co ?!
- No chodź ze mną .
- Ale twoi rodzice ....
- Wejdziemy przez okno , wezmę parę rzeczy i jak chcesz to wrócimy tutaj .
- Ale na pewno chcesz żebym poszedł z tobą ?
- Tak !
- Dobrze ..
Zaczęłam skakać z radości jak mała dziewczynka , a on się śmiał bez końca . Ubrał się i poszliśmy w kierunku mojego domu . Kiedy byliśmy pod moim oknem wziął mnie na ręce i podniósł , wtedy z łatwością weszłam , Potem pomogłam mu wejść .
- Słuchasz ich ?
Pokazał na moje plakaty .
- Tak ...
Szperałam po półkach by wsiąść parę rzeczy a on krążył po pokoju . Słyszałam jakieś głosy .
- Andy cicho ... Chodź tu .
Zaczęłam szeptać , pokazałam palcem na drzwi i wyszliśmy , po cichu schodziliśmy na duł , usłyszałam głos taty . Zeszliśmy i zza ściany patrzeliśmy co się dzieje w salonie . Tam siedział mój tata a na nim ... Jakaś obca kobieta ... Prawie nadzy ...
- K***a !
- Skarbie ! Ciszej , Chodź do góry .
Wściekła weszłam do swojego pokoju , a za mną Andy .
- Widziałeś to ?! Nie ... Nie mogę uwierzyć .
Rozpłakana rzuciłam się na łóżko . Od razu Andy usiadł obok mnie i przytulił .
- Spakowana ?
- Jeszcze jednej rzeczy zapomniałam .
Pociągnęłam torbę za sobą i zeszłam na duł , weszłam po cichu do kuchni i wyciągnęłam z sejfu parę groszy . Gdy weszłam do pokoju widziałam jak Andy przygląda się pewnemu zdjęciu .
- Kto to ? - zapytał się ze zdziwieniem .
- Moja prawdziwa mama . Możemy już iść ?
Od razu płakać mi się chciało . No ale tutaj już mnie nikt nie chce . Po cichu otworzyliśmy okno i wyszliśmy . Andy szedł bardzo zamyślony , ciekawa byłam o czym tak myśli . Byliśmy już kilka metrów od naszej "kryjówki" , raczej można tak powiedzieć od naszego "domu" . Kiedy weszliśmy do środka , to rzuciłam swoją torbę w kąt i podeszłam do Andy'ego .
- Co teraz z nami będzie ?
- Nie wiem .
- A o czym myślałeś jak szliśmy tutaj ?
- Ah ... Nie ważne .
- Proszę Cię powiedz mi ...
Nagle złapał mnie za rękę przyciągnął do siebie i zaczął całować . Wiedział , że mam do jego pocałunków słabość . Przez chwilę stałam jak kamień i nie dawałam z siebie nic , wtedy zrozumiał , że musi mi powiedzieć o czym tak myślał .
- Więc słucham , o czym tak myślałeś wcześniej ?
- Nie wiem jak mam ci to wytłumaczyć ...
- Tłumacz tak jak umiesz .
Usiadłam na materacu i starałam się zrozumieć o czym będzie mówił .
- No bo ... Moim marzeniem jest ... Hm ... Jest śmierć . Chciałbym umrzeć i mieć spokój , żeby nic już mnie nie bolało , żebym poczuł nowy smak bólu , żeby teraz się udało . - podciągnął rękaw od bluzki i wskazał na swoje rany .
Nie wiedziałam co powiedzieć , patrzałam się na niego jak jakaś nienormalna tylko w jeden punkt , w jego oczy . Zauważył , że stałam się "kamieniem" więc zasłonił oczy grzywką . Obudziłam się z transu i podeszłam do niego , pocałowałam i pociągnęłam go na dwór .
- Gdzie idziemy ?
- Dzisiaj się napijemy .
Trzymałam go za rękę i biegliśmy do najbliższego sklepu .
Kiedy już wróciliśmy do naszego "domu" rozstawiłam kubeczki i nalałam wódki . Siedzieliśmy i gadaliśmy tak naprawdę o niczym .
- A ty ... Myślałaś kiedyś o śmierci ?
- No , wiele razy , to nic trudnego . - wyciągnęłam żyletkę i przyłożyłam do ręki - Patrz .
Andy szybko wyrwał mi żyletkę z ręki i popatrzał na mnie . Byłam już pijana .
- Kochasz mnie ?
- Oczywiście skarbie .
Uśmiechnął się gdy zadałam mu to pytanie . Podsunęłam się szybko do niego i zaczęłam go całować , tym razem to on był "kamieniem" . Nie całowałam delikatnie , wręcz brutalnie . Czułam jak jego kolczyk wbija mi się w usta . Czułam jego ciepły oddech . Po jakimś czasie odsunęłam się by zapalić papierosa , Andy nalał nam do kubeczków wódki , i wpatrywał się we mnie , z dziwnym spojrzeniem , nie znałam tego spojrzenia . Rzuciłam niedopalonego papierosa w kąt i usiadłam koło niego . Był jakiś smutny .
- Co się dzieje ?
- Chciałabyś umrzeć ze mną ?
Nawet nie zastanawiałam się nad odpowiedzią , od razu powiedziałam "tak" , bo strasznie go kochałam , od razu się przytuliłam . Podniósł moją głowę i namiętnie zaczął całować , inaczej niż zwykle . Jego usta były słodkie , Zaczęłam ściągać mu bluzkę a on mi , nie zwracaliśmy uwagi na to , że wódka się przewróciła i się wylewa . Jeździłam rękoma po jego plecach , czułam jego kości , był bardzo ciepły , jego oczy już nie były niebieskie , płonęły , dosłownie płonęły , jego żebra wbijały mi się w brzuch , miał wielkie ramiona . Całował mnie bez końca , szarpnęłam za jego czarne włosy by przyciągnąć go bliżej , lecz już nie mogłam . Chciałam go poczuć w sobie , ani na sekundę nie przestawaliśmy , jego usta powędrowały na moją szyje a potem w górę przy uchu , usłyszałam słodki szept :
- Bardzo Cię Kocham , jesteś moim Sercem .
Językiem zaczął pieścić moje usta , czułam , że się palimy , że jesteśmy w ogniu . Niestety to wszystko przerwał dźwięk telefonu . Wstałam by zobaczyć kto dzwoni , zobaczyłam napis "tata" , rzuciłam telefonem o ścianę po czym rozsypał się na kilka kawałków .
Usiadłam na materacu patrząc się w podłogę , Moje kochanie od razu wstało i usiadło obok mnie .
- Chcesz to zrobić teraz ?
Zastanawiałam się przez chwilę , czy warto umierać , czy to jedyne rozwiązanie , ale chciałam być z nim już na zawsze .
- Zależy czy ty chcesz ...
Wstał z materaca i podszedł do swoich spodni , wyciągnął pudełko z tabletkami , wiedziałam , że skądś znam te pudełko .
- To i łyk . - wskazał na tabletki i wódkę- ale na pewno chcesz ?
- Tak , z tobą tak !
Otworzył pudełko , wyciągnął blaszkę z tabletkami , nalał wódki , wycisnął wszystkie tabletki z blaszki . Patrzałam się cały czas na jego oczy , były piękne , widziałam tylko tęczówki . Wziął do ręki sześć tabletek , mi też dał sześć , podniósł kubki z wódką i podał mi jeden .
- Za wieczny spokój i miłość .
Oby dwoje wsadziliśmy tabletki do buzi i połknęliśmy , popiliśmy wódką , i przytuliłam się do niego . Czułam , że płacze . To były łzy szczęścia , odnalazłam wieczny spokój z moim ukochanym . Po chwili zrobiło mi się słabo , złapałam jego dłoń i powiedziałam "kocham cię, będziemy już razem na zawsze" Ostatni raz poczułam jego ciepłe usta . Ostatnie słowo które usłyszałam z jego ust "JUŻ NA ZAWSZE RAZEM" .
 

 
Z samego rana ubrałam się i wyszłam z domu . Pobiegłam do szpitala , by zobaczyć co z Andy'm . W szpitalu go nie było . Poszłam do parku z nadzieją , że tam go spotkam . Siedział na ławce i wpatrywał się w niebo . Podeszłam do niego i usiadłam na ławce .
- Cześć ... Ehm ... Czemu nie jesteś w szpitalu ? Gdzie twoi rodzice ?
Odwrócił głowę w moją stronę i patrzał na mnie , zobaczyłam , że po jego policzku spływa łza .
- Nie mam rodziców ...
Byłam w szoku .
- Jak to nie masz rodziców ? Co się stało ?
- Kiedy byłem mały to straciłem ich w wypadku samochodowym , adoptowano mnie lecz uciekłem ....
Słuchałam go uważnie , wpatrując się w jego wargi co chwilę "zagryzał" swojego kolczyka .
- Czemu wczoraj to zrobiłaś ? ...
- Ale co ?
- Uratowałaś mnie ...
Nie wiedziałam co powiedzieć , po długim oczekiwaniu na odpowiedź powiedziałam :
- Bo jesteś najbliższą mi osobą w moim życiu , musiałam Cię uratować .
Złapał moją dłoń ,syknęłam z bólu , zobaczył , że jest spuchnięta .
- Co się stało ?
- Hm ... Nie ważne .
- Proszę, powiedz mi .
- Wczoraj , po tym jak zabrali Ciebie , wszyscy uciekli , wróciłam do domu ale zapomniałam zabrać plecaka , no i wróciłam i Michał się zdenerwował , zaczął się do mnie dobierać ...
- Co ?!
- Proszę Cię , spokojnie ! To nic takiego.
- Zajebie sk***ysyna !
Wstał z ławki i pobiegł do tego domu .
- Stój ! Błagam !
Biegłam za nim ale był szybszy . Wbiegł na samą górę po schodach i wszedł do pokoju .
- Hej stary ! Myślałem , że Cię straciliśmy .
Michał zaczął się śmiać . Andy podszedł do niego i go uderzył . Michał upadł .
- Co ci odjebało ?!
- K***a dożo mi odjebało !
I znowu go uderzył , cały czas go bił , lecz Michał był silniejszy , Andy upadł a Michał go kopał bez przerwy . Filip wstał z fotela i ich rozdzielił .
Zapłakana podbiegłam do Andy'ego i kazałam mu wyjść . Wyszliśmy na dwór i poszliśmy do jakiegoś bardzo małego opuszczonego domu .
Na podłodze leżało kilka porwanych materaców , potłuczone szkła , i dużo różnych śmieci . Usiedliśmy na materac i patrzałam przez jakiś czas na jego twarz .
-Przepraszam ...
Zaczął mnie przepraszać , nie rozumiałam nic .
- Ale za co ?
- Za wszystko , za to , że mnie poznałaś , za to , że Michał Cię skrzywdził ...
- Przestań ... Michał to skończony idiota a to , że ciebie poznałam to była najlepsza rzecz w moim życiu jaka mi się przytrafiła .
Spojrzał się na mnie , przysunął i delikatnie złapał moją twarz , pocałował raz , potem drugi , i trzeci ... Jego wargi były bardzo delikatne , powoli przysuwał się do mnie coraz bliżej . Całował mnie cały czas , byłam w szoku , poczułam ciepło , te nieznane uczucie . Zaczęłam go całować , byliśmy jednością , przyjęliśmy ten sam rytm . Płakałam , nie wiem dlaczego , ale cały czas płakałam . Próbowałam go przycisnąć bardziej do siebie ale już nie mogłam , cały świat wirował . Nie wiem jak to się stało ale już leżałam na nim , całowałam go bez końca . Widziałam go wszędzie , był mną . Czesząc palcami jego grzywkę , próbował ściągnąć mi bluzkę . Za pomocą jednego szarpnięcia bluzka leżała już na podłodze , wędrował ustami po mojej szyji , był bardzo delikatny . Po jakimś czasie byliśmy już strasznie rozgrzani , pomiędzy nami było ze 10000 stopni . Wtedy nie zwracaliśmy uwagi na nic . Spędziliśmy ze sobą wspaniałą noc .
 

 
Wczesnym rankiem wstałam z łóżka , poszłam pod prysznic i się ubrałam . Nawet nie patrzałam co wyciągnęłam z szafy . Usiadłam przy biurku i włączyłam komputer . Wybrałam piosenkę i nacisnęłam "play" i cisza . Zdenerwowana zaczęłam sprawdzać głośniki , kiedy spojrzałam na kable , zobaczyłam , że są odcięte . Wściekła pobiegłam do pokoju macochy i zaczęłam się drzeć :
- Co zrobiłaś z moim sprzętem !
Z uśmiechem odpowiedziała .
- Nie zaszkodzi Ci trochę ciszy i spokoju .
Plecak stał spakowany , kopnęłam go w stronę drzwi i krzyknęłam .
- Nie nawiedzę Cię !
I wyszłam . Biegłam do szkoły by zobaczyć Andy'ego . Kiedy wchodziłam przez ogromne drzwi budynku ujrzałam korytarz pełen wygłupiających się uczniów . Czekałam na każdej przerwie niedaleko miejsca gdzie Andy zawsze siadał ze swoimi przyjaciółmi . Nigdzie go nie mogłam znaleźć . No i koniec lekcji . Nie miałam zamiaru iść do domu . Poszłam do parku gdzie siedziałam wczoraj . Padał deszcz ale mi to nie przeszkadzało . Ludzie pochowali się w domach , ulice były puste . Kiedy weszłam do parku ujrzałam smutnego Andy'ego . Siedział na mojej ulubionej ławce . Podeszłam do niego i byłam w szoku . Spod rękawa lała się krew , nie wiedziałam co mam robić . Chciałam zadzwonić po karetkę ale Andy zabronił .
- Nie pomożesz mi , już nikt mi nie pomoże .
Wstał i złapał mnie za rękę , chciałam się wyrwać , ścisnął moją rękę i zginął się w pół . Z jego ran zaczęła się bardziej lać krew z powodu zaciskania mięśni . Miał piękne czarne włosy i niebieskie oczy . Jego grzywka opadała mu na oczy . Kiedy zobaczyłam jak cierpi , to złapałam jego rękę . Popatrzał się na mnie , i próbował się uśmiechnąć , ale jego ból był zbyt duży by mógł się śmiać .
-Chodź ...
Usłyszałam jękliwy głos . Padał deszcz ale widać było , że płakał . Nikogo nie było na ulicach , cały czas szłam za Andy'm .
- Gdzie ... Gdzie my idziemy ?
Nie odezwał się nic . Po paru minutach ujrzałam stary dom , wokół niego nie było żadnego domu . Nie bałam się . Kiedy stanęliśmy pod drzwiami , Andy spojrzał się na mnie bardzo smutno . Otworzył stare , skrzypiące drzwi i zobaczyłam wielkie , kręcone , schody . Ściany były ciemne , świeczki były poustawiane tylko tam , gdzie nie było dziur w dachu . Weszliśmy do środka i poszliśmy na górę . Usłyszałam jakieś głosy . Kiedy weszliśmy na samą górę ujrzałam kilka osób . Andy od razu pobiegł w stronę zakrwawionych żyletek i wrzucił je za stary fotel . Ludzie patrzyli na mnie z ciekawością . Znałam ich twarze , przypomniałam sobie , że oni są z mojej szkoły . Andy po chwili był znowu koło mnie .
- Nie bój się .
Usłyszałam głos Andy'ego .
- Siadaj .
Andy machną głową na stary materac . Usiadłam i pociągnęłam go za sobą . Na starej półce były poukładane pudełka różnych tabletek i nowych żyletek . Wtedy ciarki przeszły mi po plecach . W pokoju było sześć osób . Ja , Andy , Sylwia , Agnieszka , Michał , Filip . Filip siedział na starym fotelu a na nim Agnieszka , całowali się . Nie patrzałam nawet w ich stronę . Leciała muzyka , bardzo fajna , i bardzo cicho . Andy rzucił mi piwo , ale nie dał rady , ręka która była bardzo pocięta odmawiała mu posłuszeństwa i Andy upadł na kolana . Krzyknęłam ze strachu , inni zaczęli się ze mnie śmiać , nie obchodziło mnie to . Obchodziło mnie tylko to , że Andy''emu dzieje się krzywda . Spojrzałam na niego , patrzał na mnie błagalnym spojrzeniem . Podbiegłam do niego i upadłam tak żeby móc zobaczyć co się dzieje z jego rękami . Kiedy ściągałam mu bluzę krzyknął z bólu , odskoczyłam ale po chwili znowu próbowałam ją ściągnąć .Kiedy ściągnęłam mu bluzę zobaczyłam jego pocięte ręce , od góry do dołu były rany , kiedy już zaczął opadać z sił , szybko sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam po pogotowie .
- Co ta idiotka robi ?! Zmywamy się !
I po chwili wszyscy uciekli . Zostałam sama z umierającym przyjacielem , nie wiedziałam co robić .
- Nie zamykaj oczu ! Proszę Cię tylko nie zamykaj oczu !
-Dominika ...
I stracił przytomność , po chwili lekarze weszli do pokoju , zabrali go do samochodu i pojechali . Trzech lekarzy zostało ze mną i pytali się co się stało . Nie wiedziałam co powiedzieć . Mówiłam , że usłyszałam krzyki i weszłam i zobaczyłam chłopaka leżącego na ziemi .
Po godzinie dali mi spokój i kazali iść do domu . Szłam ulicą zapłakana , nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić . Kiedy weszłam do domu , jak zwykle czekała mnie kłótnia .
- Dominika wródź się !
- Co znowu ?
- Gdzie tak długo byłaś ?
- U koleżanki , coś jeszcze ?
- Tak , gdzie masz plecak ?
Jak to ... No nie ! Zapomniałam plecaka , zostawiłam w tamtym domu !
- Zostawiłam u Diany .
- To idź po niego !
- No dobra , już idę !


Biegłam by wziąć ten plecak i wrócić do swojego domu . Kiedy wchodziłam po schodach usłyszałam śmiechy . Stanęłam koło drzwi i zobaczyłam Sylwie , Agnieszke , Michała i Filipa . Michał podszedł do mnie i zaczął coś gadać .
- Po co tam dzwoniłaś ?!
Zlewając na to co mówi szłam po plecak i chciałam szybko wyjść . Michał złapał za mój nadgarstek z taką siłą , że aż coś pękło w nim .
- Ałć ! Ałć ! To boli !
- Pytam po co tam dzwoniłaś !
- Ślepy byłeś , że Andy umiera ?!
- Kazał Ci ktoś dzwonić ?!
- Nie !
- Teraz będzie kara ...
Wszyscy wyszli z pokoju, zostałam sama z Michałem .
Zaczął mnie przyciągać do siebie .
- Zostaw mnie !
Zaczął się głupio uśmiechać .
- Zostaw mnie ! Rozumiesz ! Zostaw !
Zamachnęłam się i uderzyłam go w twarz . Puścił mnie i zaczęłam uciekać . Wybiegł za mną z domu , i krzyknął .
- Jeszcze się spotkamy !


Wbiegłam do domu i krzyknęłam "dobranoc!" Zapłakana rzuciłam się na łóżko i usnęłam .
 

 
Obudziłam się w środku nocy , znowu nie mogłam spać .
Zamknęłam drzwi od pokoju i puściłam mój ulubiony zespół .
Machałam głową w różne strony , nie mogąc się zatrzymać .
Kiedy spojrzałam na zegar była czwarta w nocy , zachciało mi się spać więc ściszyłam muzykę i się położyłam .
Rozmyślałam co by było gdyby ... i usnęłam .
Wstałam o szóstej rano , jak zwykle szarpnęłam ręcznik z wieszaka i poszłam się umyć .
Po dziesięciu minutach wyszłam opatulona w swój ulubiony czarno - biały ręcznik .
Szukałam w szafie czegoś fajnego , wkońcu był poniedziałek i muszę wyglądać dobrze .
Kiedy się ubrałam w ulubione czarno - szare , z dziurami rurki , szarą bluzkę z czaszką , i moje kochane trampki z ćwiekami , zbiegłam szybko po schodach i od razu usłyszałam :
- Dominika chodź tu do mnie ! - Krzykliwy głos macochy zawsze na mnie źle działał ...
- Co znowu ?! - odpowiedziałam ze złością .
- Ile razy mam Ci powtarzać , że masz nie puszczać głośno tych swoich wyjców ?
- Po pierwsze to nie są wyjce , a po drógie nie będziesz mi rozkazywała .
Zaczęła coś znowu gadać ale nie słuchałam , wzięłam plecak i wyszłam .
Szłam ulicą , było jakoś szaro i smutno . Ale i tak mi to nie przeszkadzało .
W drodze do szkoły widziałam wypadek , wszędzie leżały części samochodu , i pocięte ciała .
Podeszłam bliżej by zobaczyć coś więcej , Zobaczyłam małe , nieżywe dzieci bez kończyn i starszego mężczyznę na pół rozciętego , i zapłakaną kobietę . Kiedy policja zjawiła się na miejscu , zatrzymała mnie na świadka wypadku . Kiedy byłam na komisariacie zadawali mi głupie pytania , "jak to się stało ? co spowodowało wypadek ? czy ktoś to jeszcze widział ? " obojętnie odpowiadałam "nie wiem" . Po 40 minutach przesłuchania , wypuścili mnie . Kiedy spojrzałam która jest godzina , zooriętowałam się , że już nie opłaca mi się iść do szkoły . Szwendałam się po mieście bez celu . Poszłam do parku , przysiadłam na wolnej ławce i siedziałam . Przede mną latało czterech sześciolatków , byli bardzo ruchliwi , i to mnie denerwowało . Poszłam na drugą ławkę zdala od tych dzieci . Usiadłam po turecku i przyglądałam się ludziom . Zainteresowała mnie jedna grupa młodych ludzi . Trochę starszych ode mnie . Chodzili do tej samej szkoły co ja , ale nigdy się do nich nie odezwałam .
Zaczęłam się nudzić , założyłam słuchawki na uszy i puściłam jedną z ulubionych nutek . Słuchałam bardzo głośno i słychać było "This is Rebel Love Song ... " ludzie patrzeli się na mnie jak na wariatkę , przełączałam co chwilę piosenki, włączyłam "perfect weapon" i ludzie zaczęli omijać mnie dużym krokiem , ponieważ słychać było ich zdaniem "straszne krzyki" . Od razu grupa ludzi z mojej szkoły zainteresowała się mną . Patrzeli się na mnie ze zdziwieniem . Nie wiedziałam o co chodzi . Kiedy już minęło pół dnia , zaczęłam powoli iść do domu . Pogoda była ładna , to dobrze bo za kilka dni wakacje . Od drzwi do domu dzieliło mnie kilka kroków . Wzięłam głęboki wdech i weszłam . Po chwili znalazłam się na góże , odetchnęłam z ulgą . Włączyłam laptopa i podłączyłam sprzęt , nie zdążyłam włączyć muzyki a już słyszałam :
- Nie próbuj włączać tych ... - Oburzona otworzyłam drzwi i krzyknęłam
- Zamknij się !
Wleciałam do pokoju zamknęłam drzwi , z trudnością przysunęłam szafe pod drzwi i puściłam głośno muzykę .
Skakałam po całym pokoju , udawając , że gram na gitarze .
Po chwili szafa przewruciła się na podłogę z durzym hukiem . Krzyknęłam ze strachu . Macocha wleciała do pokoju i zaczęła się drzeć .
- Mówiłam Ci , żebyś nie puszczała tych gejów ! Liczę na odrobinę szacunku gówniaro ! Masz się mnie słuchać !
- Daj mi spokój !
- Dziewczyno zejdź na ziemię ! Weź się za naukę a nie się szwendasz gdzie popadnie ! Niedługo przyjdziesz do domu z brzuchem i będziesz przepraszała jak zwykle ! .
- K***a zamknij się ! Spierdalaj z mojego pokoju ! Wypier ... - Nie zdąrzyłam dokończyć , macocha dała mi w twarz , upadłam na podłogę i zaczęłam płakać . Złapała mnie za rękę i zaczęła mnie szarpać . Zebrałam wszystkie siły i wywaliłam ją z pokoju i krzyknęłam .
- Nigdy nie będziesz moją matką !
Trzasnęłam drzwiami i popchałam łóżko wraz z biurkiem w strone drzwi .
Szybko spakowałam pare groszy , jakieś spodnie i bluzę , i wyskoczyłam przez okno . Poobijałam się trochę ale na szczęście nie było wysoko . Uciekłam do parku , siedziałam zapłakana z czerwonym policzkiem . Czarny makijaż spływał ze łzami . Nagle poczułam jakąś dłoń na ramieniu . Szybko wstałam na równe nogi , lecz ta osoba nie chciała mnie puścić , zaczęłam się wyrywać , ktoś do mnie zaczął mówić .
- Hej , Hej , uspokój się .
Wytarłam oczy i ujrzałam młodego chłopaka .
Z nerwów zaczęłam płakać jeszcze bardziej .
- Czemu płaczesz ?
Nie odpowiedziałam . Poczułam jego ciepłe dłonie na twarzy , starał się wytrzeć mi łzy , spojrzałam na jego ręce , miał dużo pieszczoch z dużymi ćwiekami , a spod rękawa czarnej bluzy , widziałam głębokie rany .
- Powiesz mi wkońcu czemu płaczesz ?
- Ehm ... To długa historia ...
Chłopak usiadł na oparciu ławki i powiedział .
- Chętnie jej wysłucham .
Przez chwilę patrzałam na niego i nie wiedziałam co mam robić . Nagle złapał moją rękę i silnym pociągnięciem zmusił bym usiadła na ławce .
- Nie powinnam rozmawiać z nieznajomymi ...
Zaczął się śmiać .
- Jestem Andrew ale mów mi Andy .
- Acha . Ja jestem Dominika .
- Więc co się stało ? Opowiesz mi ?
- No dobra ...
I zaczęłam opowiadać . Kiedy wszystko mu opowiedziałam , zobaczyłam biegnącego tatę i macochę .
- O nie ...
- Co się dzieje ?
- Moi starzy biegną tutaj .
W nerwach szybko wstałam z ławki i zaczęłam się trząść .
- Przestań się tak denerwować . Dobra do zobaczenia w szkole .
I uciekł . Po chwili przybiegli rodzice . Zaczęli mnie ściskać i całować . Byłam jak kamień . Złapali mnie za rękaw kurtki i poszliśmy do samochodu . Po drodze do domu przypomniałam sobie , że chłopak z parku powiedział "do zobaczenia w szkole" , w jakiej szkole ? Zorientowałam się , że to chłopak , z tej grupy "niedostępnych" .
Kiedy wróciliśmy do domu było już późno więc położyłam się spać .
  • awatar Miśka :*: Nie powiedziałam że to wydarzyło się naprawdę... Aż tak zazdrościsz mi tego, że potrafię napisać lepsze opowiadanie od Ciebie?
  • awatar Gość: mam pytanie gdzie był ten wypadek? bo nie słyszałam
  • awatar Gość: ale ty masz ryj!(puke)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Był zimny wieczór. Julia wracała z pracy. Jak zwykle późno, zmęczona i sama… To, że szła o niebezpiecznej porze przestało ją przejmować… Myślami była daleko, poza granicami swojego miasta, tam gdzie wracają najskrytsze marzenia o wielkiej miłości. Sądziła, że nowa praca wszystko zmieni. Ona nadal pamiętała swojego byłego chłopaka. Mimo iż minęło więcej niż dwa lata od ich rozstania.
Dziś wracając obmyślała zbrodnie doskonałą. Chciała zasnąć i już się nie obudzić. Cicha i bezbolesna śmierć. Nie wierzyła już w piękną miłość aż po życia kres.
Teraz, gdy zaczęła wszystko sobie przypominać rozpłakała się. Zaczął padać deszcz. Zmył jej cały makijaż, ale nawet nie zwróciła na to uwagi. Pogrążona w smutku i rozpaczy uklękła na chodniku. Rozłożyła ręce i krzyknęła w stronę zachmurzonego nieba – „Dlaczego, ty mnie tak karzesz Boże?! Oszczędź mi cierpień i weź mnie stąd.!!?
Obok niej zatrzymał się samochód. Z ciemnego auta wyszła mała drobna kobieta.
-Julka, co się znowu stało? Dzwoniłam, przyjechałam po Ciebie pod biuro, ale już Cię tam nie było. Daj rękę i chodź.
Dziewczyna posadziła ją do samochodu.
-Siostro, dlaczego jestem sama? Dlaczego nie mogę być taka jak ty? Dlaczego jestem jak zawsze jestem ta najgorsza? Dlaczego?!?!
-Zawiozę Cię do mnie. Nie powinnaś być teraz sama.
Ona płakała całą drogę. U swojej siostry przespała całą noc i pół dnia. Kiedy się przebudziła czuła się trochę lepiej. Nie wiedziała, co się z nią dzieje. To już drugi raz w tym tygodniu.
-Mam nadzieje, że się lepiej czujesz – powiedziała siostra dziewczyny Gosia
-Trochę…
- Ja muszę lecieć do pracy, powiedziałam sąsiadowi by z Tobą został
- Nie potrzebuje niańki!
Kiedy Gosia wyszła, zaraz zjawił się jej sąsiad. Stanął w drzwiach pokoju.
-Hej, Arek jestem twoja siostra chciała bym się..
-Tobą zajął bo mam załamanie psychiczne?- przerwała
-Nie chce byś była na mnie zła z tego powodu. Chce tylko pomóc. Jeśli nie chcesz bym tu był, to idę…
-Przepraszam, ostatnio czuję się nie najlepiej…
Chłopak był miły i uroczy. Potrafił ją nawet rozśmieszyć. Dziewczynie było już lepiej. Zaświecił małą iskierkę w jej sercu.
Kiedy wróciła do normalnego trybu praca-dom jedyne co ją trzymało przy życiu to ten chłopak. Dzwonili do siebie. Spotykali się. Nawet czasem zabierał ją na dyskoteki. Dzień zaczął się pięknie. Pierwszy dzionek wiosny. Sercu Julii już nie było zimy tylko piękna i ciepła wiosna, czas nowej miłości, na którą była gotowa. Zaniepokoił ją tylko telefon od Arka, że muszą pilnie porozmawiać. Spotkali się więc w przytulnej kawiarence kawiarni przerwie na lunch.
-Julio wiem, że ostatnio bardzo dużo się zmieniło. Muszę Ci coś powiedzieć za nim będzie za późno.
_możesz mnie nie straszyć? Powiedz co się stało?
-Jestem chory. Zostały mi dwa dni życia… Naprawdę nie chce Cię zranić, ale czuje do Ciebie tylko przyjaźń. Kiedy się poznaliśmy moje życie stało się komuś potrzebne, komuś pomogłem i Cieszę się że tak się stało.
Julia milczała. To co powiedział ją zaszokowało. Milczała z dobre 20 min. Czuła jak łzy cisną jej się do oczu. Końcu nie wytrzymała:
-A ja głupia myślałam, że może być lepiej, że końcu mi się ułoży, że będziemy razem szczęśliwi. Gdybym wcześniej wiedział już wcześniej.. Zresztą nie ważne. Żegnaj..
Wybiegła z kawiarni, biegła w stronę domu. Wyciągnęła z szuflady tabletki które już dawno zamierzała połknąć… Umierała po woli. Arek przybiegł za nią, złapał ją w ramiona kiedy mdlała. Powoli odchodziła z tego świata. Szepnęła tylko :Kocham Cię, Arku i przepraszam, chce być tam gdzie ty bo nie potrzebne mi te nędzne życie..
Chłopak nie wytrzymał, jego chore serce zaczęło szybciej bić, aż końcu się zatrzymało. Tak jak miało za te parę godzin. Śmierć oboje ich zabrała.

Na pewno tam odnaleźli swoje szczęście. Czas już nie ma dla nich znaczenia
 

 
Ja idę spać papapap ;*
 

 
-Dlaczego płaczesz?
-Zgubiłam instrukcję.
-Do czego?
-Do życia..
 

 
-Kocham...Czuję....Myślę O Tobie...

Jest to mój pierwszy blog mam nadzieje że się spodoba ;* Buziaki dla wszystkich
  • awatar Miśka :*: Na pewno nie bardziej od Cb ;D
  • awatar Miśka :*: Kocham człowieka :)
  • awatar Gość: @gość: @gość: @gość: @gość: @gość: @gość: @gość: @gość: @gość: @gość: buahahahah zgadzam się
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›